Podróże pokolenia Z

10.07.2025   Styl życia

Podróże pokolenia Z

Zuza w Dzienniku z Wakacji


Hej tu Zuza, Ty, który scrollujesz w poszukiwaniu wakacyjnych vibes! ✌️ Od dziś - dokładnie od 1 lipca - zamieniam to miejsce w pulsujący słońcem Dziennik Wakacyjny Pokolenia Z. Codziennie wyskoczy tu krótka, soczysta notatka prosto z plaży, dworca, letniego festiwalu albo nocnej pizzy na chodniku. Zero nadęcia; same mikrostories, szybkie refleksje i małe odkrycia, które tworzą kalejdoskop lata 2025 tak, jak przeżywa je nasze pokolenie.

Break the news first! Najnowsze wydarzenia wrzucamy zawsze na sam początek każdego wpisu - żebyś mógł w sekundę złapać, co właśnie się dzieje, zanim zanurkujesz w resztę letnich szczegółów.

Nie będzie tu długich elaboratów - raczej shot espresso z emocji: pięć linijek o zachodzie słońca, mem z autobusowej wycieczki, zapach deszczu po upale, playlista, którą trzeba włączyć teraz. Każdy wpis to pojedynczy piksel, ale razem złożą się w pełnokolorową mozaikę wakacyjnych dni. Wpadaj codziennie na Hub, łap lekki wzrost endorfin i zostaw po sobie emoji—żebyśmy wiedzieli, że tu byłeś. Gotowi? Okulary przeciwsłoneczne na nos, telefon w dłoń. Startujemy—dzień pierwszy już czeka!


Masz ochotę mnie wesprzeć? Postaw mi kawę – będzie super! Dziękuję.   https://buycoffee.to/zuzapilotka


31.08.2025
Z jak zostawiłam na koniec 

Na koniec zostawiłam sobie przestrzeń. 
Ostatni dzień wakacji, miejsce na nieplanowane wpisy i losowe myśli. Za mną dużo wrażeń z tych 2 miesięcy, naprawdę. Zeszły rok wakacyjnie był jedną długą wyprawą, a obecny pełen krótszych, ale jakże różnorodnych i ciekawych doświadczeń. Czuję się nową sobą, pełną energii, nowych spojrzeń na życie, przygód, relacji, widoków i wiedzy. O sobie, świecie, innych. Jeśli to jest starzenie, to bardzo mi się to podoba. Zmieniłam trochę myśli, obcięłam włosy, surfowałam i zakochałam się w tym sporcie, podziękowałam za miłosne propozycje Wenezuelczyka, jadłam maderską rybę z bananem i marakują codziennie przez tydzień, bez zastanowienia nad innymi opcjami z menu, nadal nie piję kawy (od 1 czerwca), postanowiłam dać sobie spokój z przejmowaniem się wyglądem, wagą i resztą bezsensownych zapychaczy myśli. Nie biegałam przez te wakacje, choć trochę chciałam, ale myślę że to chwilowo nie mój sport. Wykręciłam za to długie dystanse rowerowe i pływackie, co daje mi ogrom szczęścia. Pilotowałam pielgrzymkę w 3 językach, z czego jestem bardzo dumna i co po raz kolejny pokazało mi jak najlepszą możliwą jest inwestycja w siebie, łapanie kompetencji i uwielbiam się uczyć. Odczułam też jak bardzo otoczenie jest ważne i jak niesamowicie potrzebuję poczucia sensu, pracy z ludźmi, dla ludzi i działania, akcji, wyzwań. Po raz pierwszy leciałam w 1. rzędzie w Wizzairze (przez pomyłkę obsługi na lotnisku, dziękuję!) 

Odbyłam misję niczym tajna agentka, lecąc na ekspresowe zastępstwo za inną pilotkę wycieczki. Spełniłam marzenie o Jarmarku Dominikańskim i wielu edycjach kin na leżakach, które uwielbiam. Byłam na urodzinach moich chrześnic- 9 lat to już poważny wiek i na maksa się cieszę, że nie ominęła mnie ta imprezka. Kupiłam buty barefooty, co było moim marzeniem i przyzwyczaiłam się do nich bardzo szybko. Zdjęłam z siebie trochę presję z myślami o przyszłości- mam wiele pomysłów, inspiracji i możliwości, ale nie nakładam na siebie ciśnienia do określenia się w tej chwili konkretnie, w którą stronę się zdecyduję. Spełniłam marzenie o spróbowaniu pracy na budowie- podczas wizyty u kuzynki, która właśnie remontuje, przebudowuje dom. Oglądałam z przyjaciółką spadające gwiazdy wsłuchując się w jej opowieść o miłości, zmianach i życiu. Dałam z siebie wszystko jako tajna swatka podczas wyjazdu. Owocnie, z 3 dobrze rokującymi parami. Kąpałam się w oceanie z rybkami, podziwiałam wschody i zachody słońca, delfiny, motyle. Kupiłam wymarzone słuchawki nakostne- żeby mieć czasem więcej siły do pływania z gdy bardzo mi się nudzi- na kryzysowe treningi. Byłam Magdą Gessler dla mojej wyjazdowej grupy na Maderze- dbając, pytając i polecając każdemu co najlepsze będzie jeśli wybierze. Widziałam kwiat- mak albinos. Przetwarzałam tony śliwek na powidła i generalnie z sukcesem dałam sobie żyć tu i teraz. Piękne! 

Wrzesień? To już powoli będzie jesień. Chwilka w Lublinie z przyjaciółmi, nadrobienie ukochanej siłowni i miejsc na rynku, potem polskie góry i patrzenie błogo w chmury! 
Chcecie dalej czytać te...?
Właśnie, kto pomyślał 'bzdury'?
Pewnie czasem taką mają wartość, może czasem znaczą coś więcej. 

A tutaj na Hubie? Chętnie przyjmę zamówienia na pisanie personalizowanych życzeń, wierszy, przemówień, haseł reklamowych. Wszystko, co związane ze słowami. W zasadzie mogę poratować ze wszystkim w kategorii kreatywne, pomysły na prezenty, plany wyjazdowe, ba! Nawet ciekawe inspiracje randkowe! Mam pełną energii głowę, więc czekam na wyzwania! Pięknie dziękuję każdemu za chwilę poczytania, zapraszam do Instagramowego się odezwania! @zuza_pilotka :)


Zdjęcie: Madera

30.08.2025
Z jak zmieniłam skupienie

Zmieniłam punkt skupienia. Widzę świat, w którym żyję już nie- mając negatywy na pierwszym planie i to, co zmieniłabym, bo mi nie odpowiada. Teraz staram się patrzeć na to, co jest dobre i pozytywne jako pierwsze. Świadomie obniżać swoje wymagania dotyczące szczęścia i cieszyć się maksymalnie tym, co jest w danej chwili. Moje studenckie życie przepełnione było zawsze rzeczami do zrobienia, aktywnościami, bez czasu na to, co pomiędzy, bez odpoczynku i z wiecznym planem. Dziś pisząc te słowa jestem po 6 godzinach praktyk w szpitalu- przewspaniałych! Obiedzie? Nie, obiadowaniu w ciszy i spokoju, na tarasie, z rodzicami i pieskiem. Z szumem deszczu i widzeniem, czuciem tego, co dzieje się wokół mnie. Piękne. Po deserze- cudnym cieście jogurtowym z owocami, które uwielbiam! I tak samo uwielbiam je przygotowywać, być nocą w kuchni, tylko ja i ona. Po deserowaniu wybrałam się na spacer z psiunią, bez planu, przed siebie i bez ograniczeń czasowo-jakichkolwiek. Piękne. Spacer był świetny, czułam, że naprawdę żyję, a nie czekam na kolejny punkt programu. Cudo! Podczas wyprawy w małym parku porozmawiałam z 3 panami, opowiadaliśmy sobie historie życia, byliśmy ciekawi siebie nawzajem, to też było naprawdę miłe. Potem jeziorka w kolejnych parkach- mój pies musiał zażyć kąpieli i pokontemplować. Ja dzięki niej też. Wróciłyśmy do domu, ja piszę te słowa a za moment jadę na basen. Kocham życie. 


Zdjęcie: piękny Gdańsk 



29.08.2025
Z jak zmiany z miłością

Piękne to jest, jak ktoś ma dużo miłości do czegoś, umie zarazić tym, pokazać coś z pasją, podzielić się tym swoim zamiłowaniem. Przepiękne. Podczas praktyk wakacyjnych w szpitalu miałam przyjemność doświadczyć zabiegów pod okiem lekarzy pełnych pasji, niesamowicie profesjonalnych i pełnych zamiłowania do tego, co robią. Zaszczepili we mnie ogrom chęci do działania i naprawdę nie mogę się aż doczekać pracy zawodowej. Jeszcze 3 lata studiowania- czasu na odkrywanie prawd o mnie, o życiu, o świecie i ludziach. Potem- życie w kierunku rozwoju profesjonalnym- nie mogę się aż doczekać!



Zdjęcie: wybornie zalany mostek po polskich letnich powodziach

28.08.2025
Z jak zjeść na zapas 

Polska kuchnia. Myślałam, że tak średnio się lubimy. Ale potem przychodzi czas, gdzie dużo podróżuję i zmieniam kraje. Owszem, uwielbiam sushi, curry, sernik, dobrą pizzę, ale kurcze nie ma to jak bar mleczny! Te smaki, zdrowe wybory, świeżość, sezonowości. Uwielbiam! Teraz czas, gdzie jestem między wyjazdami, przed i po. Przed rocznym Erazmusuem we Włoszech- pizza nadchodzi! I to świetne, ale w związku z tym nadrabiam na przyszłość smaki lata. Chłodniki, sałatki, piękne i wspaniałe!



Zdjęcie: najlepsza zupa polskiego lata, a w tle obiadki moich przyjaciół 


27.08.2025
Z jak znaki czasu

Z jak znaki czasu
Znaki czasu to zmiany- akurat to stałe tak samo w kwestii lasu- kocham i mam ochotę na budowę szałasu. Ale widzę procesy zachodzące, moją osobę zmieniające. Każde doświadczenie kreuje we mnie nowe wcielenie. Nadal tak samo lubię soczyste zielenie, ubrania to tylko czerni, bieli i niebieskiego odcienie, zdrowe jedzenie, aktywne zwiedzenie, nowe języków różnych znaczenie. Zmienia się moje do wartości czasu, relacji, miejsc i rzeczy podchodzenie. Kiedyś brałam relacje za dane z góry i nie zwracałam uwagi na ogrom ich piękna w moim życiu. Myślałam bardziej w kategorii wydarzenia- emocjonowały mnie różne dziejące się akcje i to, że wybiorę się na nie z kimś było mniej znaczące. Dziś widzę to zupełnie odwrotnie. Sam powód spotkania nie liczy się tak bardzo jak to, że spotkam się z kimś bliskim, spędzimy wspólnie pięknie czas. Widzę to mocno. Podobnie z podróżami, modne kierunki, miejsca znane i fotografowane- totalnie nie moja bajka. Cenię sobie wyprawę z ukochanymi, a miejsce jest drugorzędne. 


Zdjęcie: Park Ujazdowski i inspirujące jego ławki 



26.08.2025
Z jak z filmu

Kolejny letni dzień w Polsce- kolejne kino na leżakach.
"RocketMan"- biografia Eltona Johna. Musical! A to lubię. Z jego muzyki znałam i lubiłam zawsze "Cole Heart" z Duą Lipą. Swego czasu słuchałam na okrągło. Nie miałam ani atomu wiedzy o jego postaci, dlatego obejrzenie filmu było mocno edukujące. Bardzo podobała mi się kolorystyka, muzyka, wątek przyjaźni! Film otworzył mi oczy bardzo na aspekt miłości, jej braku, wpływ otoczenia na nasze losy. Piękna scena- gdzie Elton mówi o tym, że używki, ucieczki w nałogi są substytutem miłości tam, gdzie jej brak. I uświadomiło mi to bardzo, jak chcę o to zadbać we własnym życiu. Zbudować swój mikroświat cudnych relacji z ogromem miłości. Polecam.


Zdjęcie: kino w amfiteatrze w Parku Sowińskiego, Warszawa 


25.08.2025
Z jak zafilmowana

Bardzo lubię filmy. Naprawdę. Podczas długich lotów samolotem uwielbiam nielimitowany dostęp do filmów. Mam wtedy możliwość obejrzenia kilku i wiem, że to najlepsze co mogę robić w tym czasie. W lądowym życiu wybieram aktywność- rower/basen- a filmy i inne statyczne formy odstawiam na ostateczność. Obejrzałam "Światloczułą" z zachwytem, a 2 dni później " Wszystko wszędzie naraz" i to zdecydowanie ciekawy film. Używam takiego sformułowania, bo nie do końca wiem, co napisać. Trwa 2 godziny i 20 minut, ale dla mnie już po 40 minutach za dużo się działo. Nie dotrwałam do końca projekcji, wyszłam i w głowie ciągle miałam wiele scen i pytań do filmu. Podziwiam naprawdę reżysera i scenarzystów. Pokomplikowane i wymyślenie tych wszystkich wątków- naprawdę wow! Nie obejrzałabym ponownie, ale produkcja naprawdę wyjątkowa, zostawia wiele do myślenia i wymaga nieco skupienia.


Zdjęcie: Harrypotterska restauracja w Gdańsku 


24.08.2025
Z jak zniewalający 

Zniewala mnie i zawsze z nóg zwala podziwianie Gdańska i jego liczna morska fala. Cudnym jest miastem! Niczym sernik najlepszym ciastem. Nie łączę na mapie kropek z przyszłością myślami o Polsce, marzę o życiu na dalszym południu globu, ale jako miasto w ojczyźnie daję Gdańskowi bezwzględne pierwsze miejsce. Wylądowałam tutaj podczas intensywnego tour de Pologne, w roli przewodniczki dla znajomego z Serbii. Idealna pogoda, masa atrakcji, sopockie molo, przepyszne polskie potrawy w barze mlecznym, tętnienie życia, po punktualne i dogodne pociągi, różnorodne miejsca, odbywający się akurat Jarmark Dominikański! Bajecznie! Uwielbiam tu być i wracać!


Zdjęcie: pocztówka z Gdańska 


23.08.2025
Z jak zawsze strefa ciszy 

Ktoś, kto ją wymyślił- wręczyłabym Nobla. Naprawdę. Ostatnio świadomie wybrałam normalny wagon, założyłam że mam sporo ludzkiej energii i mogłabym porozmawiać ze współpasażerami. Czasem spotykam naprawdę ciekawych ludzi w pociągach. Ale tym razem to było za dużo. 3 panie wokół mnie ustanowiły nasz wagon lokalnym call center. Nie polecam. Przez 2 godziny przejazdu słyszałam o wszystkim co leży im na sercu, większość z tego nie chciałabym wiedzieć. 
Lekcja życia- strefa ciszy to lepsze życie.


Zdjęcie: psia kuweta w centrum Brukseli 


22.08.2025
Z jak z muzyką 

Zainwestowałam w tak fajny umilacz życia. Jako sportowa osobą i fanka muzyki postanowiłam sprawić sobie słuchawki z przewodnictwem kostnym, wodoodporne, z przeznaczeniem triatlonowym, bo uwielbiam jego dyscypliny. Pobrałam ukochane piosenki na MP3 urządzenia i zatopiłam się w dźwiękach i podwodnej akustyce grającej moim uszom podczas pływania. Naprawdę bajka. Jako, że pływam codziennie, lubimy się z tą dyscypliną od czasów przedszkolnych, to wypływałam już całkiem sporo. Ostatnio zaczęło mi się po prostu nudzić i chcący urozmaicić treningi ciekawa byłam słuchawkowego rozwiązania. Sprawdziło się cudnie i czekam na kolejne seanse podwodnych koncertów.


Zdjęcie: piękny bowl


21.08.2025
Z jak zmowy

Zmowy, umowy, ustalenia. Ciekawe to jest, że z końcem sierpnia- wszystkie miasta ruszają na piesze podboje Jasnej Góry. Podobnie w okolicach świąt - wtedy to miejsce też pęka w szwach. A wystarczy przyjechać w dzień zwykły i frekwencja jest niewielka. Uwielbiam te niesezonowe okresy, gdy mogę rzeczywiście być w danym miejscu i skorzystać, bez walki o osobistą przestrzeń powietrzną do oddychania. Wszyscy umawiają, że w danej dacie jakiś miejsce trzeba odwiedzić. Czy dla nich wtedy nabiera większej wartości? Czy to trochę jak vintage wersja czegoś co dziś działa jako trendy z Tik-Toka? Nie wiem. Uwielbiam poza schematem. 


Zdjęcie: Jasna Góra prawie bezludna 


20.08.2025
Z jak zwierzaki

Zauroczyłam się w 3 małych liskach! Odwiedziłam ostatnio niesamowicie wyjątkowe miejsce. O kocich kawiarniach słyszał każdy, można je spotkać w każdym większym i średnim mieście czasem nawet po kilka. Ale to miejsce! Corgi Cafe- 2 minuty spaceru od Jasnej Góry koniecznie trzeba odwiedzić! 3 psy królowej, przeurocze, dzielnie przemierzające sale, schody i cierpliwe, milutkie. Ujmujące! Oferta kaw, lodów, deserów, ciast, innych napojów i oryginalnych kompozycji zachwyca i stawia Częstochowę wysoko w rankingu możliwości kawiarnianych. Moim zdaniem idealne miejsce na piękną randkę! Kawiarnia działa od kwietnia 2025, wewnątrz oprócz przesympatycznego zespołu dziewczyn, smakołyków i psiaków panuje przyjemna atmosfera i psiakowy wystrój. Koniecznie sprawdźcie!


Zdjęcia: bohaterowie miejsca 



19.08.2025
Z jak zachwycający film 

Mój tata jako kanapowiec nr 1 i pasjonat biernego odpoczynku postanowił zainwestować w platformę filmową. Mignął mi tam tytuł "Światłoczuła", o którym słyszałam bardzo dobre słowa. I taki naprawdę był! Sama fabuła jest ciekawa, ale dla mnie płynność, delikatność, kolorystyka, charaktery postaci, przyjemnie się ogląda i nie jest to komedia romantyczna jakości takich oglądanych przeze mnie w czasach nastoletnich, ale coś o lepszej jakości. Dla mnie warto. Czekam na Wasze opinie!


Zdjęcie: świnka wietnamska 


18.08.2025
Z jak zależy od sytuacji 
Wczoraj - kupiłam bilet na pociąg, który był opóźniony w momencie transakcji już 18 minut. I tak leciałam na niego na tą godzinę, którą miał planowo. Byłam na styk, okazało się, że ten ponad kwadrans bardzo szybko nadrobił. Biegłam! Z rowerem, przemoczona po całym dniu świetnej przejażdżki. Wtedy modliłam się, żeby właśnie spóźniony był, abym zdążyła. Na szczęście tłumy pasażerów wychodziły i wchodziły, więc dostałam od losu dodatkową minutę życia. Dzień później. Pobudka o 5. Śniadanie. 5.30 wychodzę z domu. 5.53 jestem na peronie w oczekiwaniu na pociąg o 5.55. Nagle z głośników wybrzmiewa komunikat o opóźnieniu 30 minut. I tutaj wiązanka polskich powiedzonek mogłaby mieć miejsce. O dwóch stronach medalu, punktu widzenia zależnego od punktu patrzenia i tak dalej i tak dalej. W pociągu i tak będę spać, ale po prostu wszystko zależy od wszystkiego w życiu.


Zdjęcie: Kościół Świętej Anny w Świętej Annie, w dniu jej imienin 

17.08.2025
Z jak ze słuchu otoczenia plotkarskiego

Spotkanie z koleżankami z młodości. Szok szczerze mówiąc. Usłyszałam tak wiele o tak wielu i jeszcze więcej w kategorii cen, materializmu, kto co gdzie jak kiedy z kim. Wow. Nie byłam świadoma tego, że w moim pokoleniu, ba, a nawet otoczeniu- co prawda dawnym, ludzie nadal plotkują. Że można mieć tak mało o powiedzenia o sobie, swoich myślach, marzeniach, planach, żeby skupiać się stale na życiach innych. Naprawdę. Mam ten wątek do poukładania sobie w głowie, najchętniej wymazania z pamięci. Serio. 


Zdjęcie: oldschoolowy autobus festiwalowy, Łódź 

16.08.2025
Z jak za dużo zaniku spokoju i FOMO festiwalowe 

Za dużo wrażeń, ludzi, dźwięków, dotyków, zapachów, potu, środków różnorodnych, szumu, wszystkiego. 602. urodziny Łodzi. Miasto ciekawe, inne niż inne. Reklamy festiwali z okazji tego jubileuszu krzyczały do mnie od wiosny ze wszystkich stron social mediów. Nie porwał mnie niesamowicie line-up, ale termin i miejsce były dobre. Wybrałam się tam z koleżankami, bez żadnych oczekiwań. Na miejscu, a w zasadzie jeszcze przed- całe miasto pękało w szwach, po ulicach lał się lot przegrzanych ludzkich ciał, szum i gwar rozmów, krzyków i pisków dorównywał dudniejacym rykom z głośników scen. Byłam pośród tego wszystkiego, ale nie byłam obecna, przebodźcowanie gigant. Tłumy pchających się do komunikacji, pętle słów krzyczących, nie wiem, czy chcę to pamiętać. Myślę, że jako lekcję o sobie- o chęci i potrzebie bardziej spokojnego podążania przez życie. Moja era szalonych ekstrawertycznie przygód chyba potrzebuje teraz zawieszenia. Niemniej- doświadczenie, lekcja i wiedza o tym jak jest i jak będzie z decyzjami w przyszłości. Stojąc pod wejściem z napisem witającym przybyłych pobiegłam na autobus i pociągi, zdałam sobie wtedy sprawę, że naprawdę nie potrzebuję w obecnym rozdziale takich wątków. Że z wielką przyjemnością wrócę do domu, wezmę prysznic, poczytam i pójdę wczesnie spać, by kolejnego dnia wstać o 6, pójść na spacer z psem, na trening na basen a potem rower. To też ciekawe tak być w trakcie realizowania planu, którego założenia się przeterminowały- wydaje mi się, że zakładając udział w tym festiwalu myślałam o sobie jeszcze jako o osobie lubiącej tłumy lub chociaż neutralnie do nich podchodzącej.


Zdjęcie: miejsce ucieczki, odpływ z Łodzi 


15.08.2025
Z jak za długie studia 

Jednolite studia. Widzę w nich jednolitość długości i ciągnięcia się w zamgloną skończoność. Już połowa za mną. Po drodze wiele przeciekawych doświadczeń, o które zabiegałam, wydarzeń, przygód dorosłego życia. To już nie lekcje danych przedmiotów, ale ciąg nauki przede wszystkim o sobie. Samoświadomość i poznawanie różnorodnych odcieni życia. To na pewno ciekawe, ale mam czasem wrażenie, że jako wrażliwcowi jest mi z tym ciężej. Po prostu dobrze byłoby czasem mniej wiedzieć, mniej czuć, mniej wszystko przeżywać. Tutaj myślę, że kłania się lekko moje dostrzeganie i plusów i minusów. Minusem jest to, że ostatnio naprawdę potrzebuję ciągle czuć sens, może wręcz taki błyskawiczny? Plusów oczywiście wiele! I na maksa się cieszę, że wykorzystuję studenckie szanse przeróżnych akcji. Wyjadę niedługo na roczną wymianę, będę miała przed sobą ogrom nowości, doświadczeń, międzynarodowości i życiowej innej zaradności. Cieszę się tym i nie mogę doczekać!


Zdjęcie: Haga, Holandia 


14.08.2025
Z jak z przeklinania ból uszu 

Skończyłam 22 lata i widziałam w tym czasie kawałek świata. Jestem w doświadczenia całkiem bogata. 
Dziś doświadczyłam niesamowitego stężenia przekleństw udawszy się na spotkanie z koleżankami z dzieciństwa. Sporo wspomnień, wspólnych przeżyć ze szkolnych ławek, łączenia się w bólu mózgu i zakwasów dłoni od podpierania gorących od maturalnej nauki skroni. I czasy szkolne razem w mojej pamięci są naprawdę dobre. Dziś, po doświadczeniach kilku godzin spotkania moje uszy i oczy udają się na stronę w celu wypłakania. Fascynuje mnie stężenie przekleństw- myślałam, że jestem na to odporna, że taka akustyka nie wpływa na moje samopoczucie, ale szczerze, dotyka naprawdę mocno. I co z tego? Potraktuję to na pewno, jako lekcję o mnie, kolejna zakładka to karty 'samoświadomość, szacunek do siebie, troska o dobrostan'. Te relacje? Nie jest to powód, dla którego chciałabym je kończyć. Nie jestem typem palacza mostów, ale zdecydowanie wskazówka dla zdystansowania się i kierowania ku środowiskom o delikatniejszych słowach. 


Zdjęcie: czekoladowe sztuczne szczęki w mieście Edam, Holandia 


13.08.2025
Z jak zadziwiające standardy 

Zaskoczeniem był dla mnie jeden z ostatnich tekstów mojej mamy. Po 2-godzinnym czasie razem, który obejmował pojechanie do piekarni, tężni i na basen, wymienieniu przy tym może kilku zdań, usłyszałam, że był to dla niej wspaniały wspólny dzień. 
Naprawdę wow. Piszę o tym, ponieważ niesamowite to dla mnie, jak różne skale mamy. Dla mnie dobrym dniem byłoby to, ale gdybyśmy miały naprawdę fajną bliską relację, a ta, którą mamy to w mojej ocenie do takich nie należy. Kocham rodziców całym sercem, jestem wdzięczna i doceniam wszystko, co dla mnie zrobili, ale na pewno jako rodzic chciałabym być emocjonalnie i sercowo bliżej. Niemniej, słowa mamy były miłe i cieszę się, że dla niej, coś tak w mojej skali małego, miało tak wielką rangę.


Zdjęcie: polne skarby Polski


12.08.2025
Z jak zaoszczędzam

Zastanawia mnie fakt, jak wiele w życiu swym zaoszczędzam patrząc na to, że 
- nie kupuję markowych rzeczy, lubię second-handowe
- nie maluję paznokci 
- nie stosuję makijażu 
- nie kupuję książek, bo korzystam z biblioteki, pdfów 
- nie kupuję napojów, bo piję wspaniałą polską kranówkę 
- nie chodzę do tik-tokowych miejsc przepłacać za modne rzeczy, cenię sobie autentyczność miejsc bez tłumów 
- nie piję kawy - od 1.06.2025 postanowiłam uwolnić się od kofeiny 

I takich przykładów znalazłoby się tutaj jeszcze wiele, jakby to policzyć...
Dobrze, dzięki temu balansuję wszystkie bilety lotnicze, noclegi i doświadczenia, które przeżywam w podróży!


Zdjęcie: kunsztowny ptaszor obudową na kamerę miejską Helsinek



11.08.2025
Z jak zadomowienie

Mam obecnie taki stan, że nie czuję domu w żadnym miejscu, w którym przebywam. Identyfikuję go raczej z osobami, przy których czuję się najlepiej na świecie. I wtedy tworzy się dla mnie całokształt domu. Myśląc o przyszłości mam wiele marzeń podróżniczo-profesjonalnych, ale gdzieś po tym czasie wyszalenia się chciałabym znaleźć miejsce z małym domkiem z historią, do własnego wyremontowania i rozwijania swojej drogi życia w kategorii rodzina. Podoba mi się tu refren piosenki Darii Zawiałow "Z Tobą na chacie". Ciekawość! Ekscytacja i zainteresowanie przyszłością to elementy, które towarzyszą moim myślom. 


Zdjęcie: kotek w okienku 


10.08.2025
Z jak zauroczenie Poznaniem

Przepiękne miasto! Naprawdę! Odwiedziłam już wcześniej kilka razy, ale zawsze w biegu, załatwiając coś i robiąc wiele. A tym razem w spokoju, za głosem serca i oczu, z brzmieniem hejnału i biciem koziołków, z wizytą w Starym Zoo, wielu parkach, kościołach, zakamarkach rynku! Przede wszystkim z przyjaciółką - prawdziwą poznanianką. Wrócę na pewno, przeprzyjemnie! 


Zdjęcie: tłumy podziwiające koziołkowanie o 12.00


09.08.2025
Z jak z Holandii z nauką 

Nowa wiedza z wyjazdu. 
- Erazmus jako program wymian nazwowo bierze się od postaci Erazma z Rotterdamu 
- Polscy żołnierze bardzo przyczyni się do odzyskania Bredy i innych miast Holandii 
- jeżyny są tu niczym chwasty 
- rowerzyści mają zawsze pierwszeństwo 
- dużo ścieżek rowerowych, spacerowych
- Holendrzy to bardzo mili, otwarci ludzie
- dużo drzwi nie ma klamek typowych, a zatrzaskiwalne, dlatego zapominając kluczy z domu i zamykając drzwi jest się w escape roomie, a nawet poza nim 
- lokalsi mówią świetnie po angielsku 
- Amsterdam jest cudnie różnorodny i otwarty na każdego 
- będę wracać! 


Zdjęcie: Amsterdam 


08.08.2025
Z jak znam języki 

Znam kilka, ale niesamowitą radość i satysfakcję odczuwam ucząc się nowych, mogąc łączyć się z kolejnymi osobami w świecie, poznawać kultury, zwyczaje, wnętrze kraju, do którego jadę przez język do serc lokalsów. To piękne, jak otwiera on świat, umysł i drzwi. Obecnie chcę zgłębić włoski, uczyć się regularnie i mówić z pełnią zasobu słownictwa, emocji, szczerości. Dać się wchłonąć przez włoskie relacje, prawdziwość tego kraju i strefę wolną od bycia z boku turystycznie, ale w środku, autentycznie.


Zdjęcie: kitesurfing w Hadze, Holandia 


07.08.2025
Z jak zrowerować

Każdego lata, gdy siadam na rower ponownie przypominam sobie jak bardzo kocham tę aktywność! Dodatkowo, wakacyjna wyprawa do Belgii i Holandii maksymalnie temu sprzyjała! Jestem przeszczęśliwa, że mogę, mam siłę, energię, zapał, warunki, zdrowie, wszystko! Dzięki czemu mogę realizować się w tej pasji. Myślę nawet o zamianie mojego roweru (na którym jeżdżę od 4. klasy podstawówki) na coś w temacie gravel/szosa. I chyba to zrobię! Super sprawa i po dzisiejszej trasie jeszcze w Holandii już planuję następne po Polsce. Życie jest super! I każdemu życzę odnajdywania siebie w czasie, przestrzeni, miejscach, otoczeniach, zawsze i wszędzie!


Zdjęcie: cudny sklepik ze słodyczami w Edam, Holandia 


06.08.2025
Z jak zatęsknić 

Tęsknota jest czymś dosyć ciekawym. To jak się pojawia, jakie ma natężenie, czy w ogóle i jak da się jej zapobiec, uleczyć ją czymś? Mam ochotę poczytać badania na jej temat. Podobnie smaki nostalgiczne. Mimo, że coś nie stanowi wielkiego dzieła na przykład kulinariów- dla jednych to rosół, dla innych makaron z cukrem, dla innych dżem jedzony palcem prosto ze słoika, tych wspomnień jest wiele, każdy ma je swoje, szczególne, związane z kimś ukochanym, danym miejscem, wydarzeniem, to przepiękne! I myślę, że w tych smakach nie chodzi o smaki, ale zawsze o moment przypomnienia sobie całości otoczenia, poczucia bezpieczeństwa, miłości i błogości danej chwili. Ciekawi mnie jakie Ty Czytelniku masz swoje wspomnieniowo-ciepło-sercowe smaki? 
Dla mnie to sernik mamy, niezastąpiony i najlepszy!


Zdjęcie: Baarle-Nassau, Holandia/Belgia- przeciekawe miasteczko!


05.08.2025
Z jak z kimś 

Podróżuję. Samodzielnie, z grupami, z przyjaciółmi. Żyję- samodzielnie, w grupach, ze znajomymi. I okazuje się, że naprawdę nigdy nie ma idealnej osoby. Lubiąc coś w jednej nie znajduję tego w innej i tak dalej. Każdy ma to swoje coś wyjątkowego. Są elementy super i są też te cechy, które wymienilibyśmy chcąc stworzyć idealnego człowieka. Ale nie ma takiej opcji. I dobrze. Jest ciekawiej, możemy się uczyć, poznawać siebie, rozwijać i dostrzegać piękno innych! 


Zdjęcie: Holenderska kanapka ze śledziem 


04.08.2025
Z jak zabawne marzenie 

Mam ich miliony, naprawdę! Ostatnio spełniłam jedno z listy- popracowałam na budowie! Wizytując moją kuzynkę w jej nowo kupionym domu do remontu mogłam pobawić się w Boba Budowniczego. Krótko i mało intensywnie, ale było to świetne- tynki, montaże, demontaże- bajka! A co najważniejsze- było to nowe doświadczenie, a uwielbiam takie odkrycia, szczególnie w momencie gdy czuję, że robię coś sensownego, mogę sie przydać! 
Kolejne tylko przede mną! 


Zdjęcie: Breda


03.08.2025
Z jak z Holandii 

Po 10 dniach w Niderlandach zapamiętam tutejsze wielkie pokłady ulicznych jeżyn- krzaczków rosnących niczym pokrzywy i wśród innych chwastów. Przewspaniałą kulturę rowerowania wszędzie, ścieżki z miasta do miasta, piękno grup osób o mocno srebrnych włosach i równie mocnej radości z życia i wspólnie spędzanego aktywnie czasu, wafle z karmelem, lokalne sery, kanapki ze śledziem, zielone uliczne zapachy i przemiłych otwartych ludzi. Miło i chcę tu wracać! 


Breda


02.08.2025
Z jak zmęczenie odpoczywaniem 

Nawiązanie do poprzedniego wpisu. Mało odpoczywalną osobą jestem, dlatego łapię się na tym, że dłuższy czas w spokoju i atrakcjach staje się dla mnie czymś mniej oczywistym i tęsknię za wysiłkiem, pracą, zadaniami. Wiem, że chcę nauczyć się lepiej być tu i teraz, zamiast planować nachodzące zadania i obowiązki, które czekają mnie po zakończeniu czasu urlopowego. Dużo czasu ze sobą w spokoju ducha dało mi wiele przemyśleń, przestrzeni na dowiedzenie się więcej o życiu i moich marzeniach.  Amsterdam? Pięknie i bardzo otwarcie, mam wrażenie, że każdy tutaj pasuje i może czuć to co czuje, być, kim jest i integrować się po swojemu.


Harlem, Holandia 


01.08.2025
Z jak zaniedbanie 

Zauważyłam przeciekawy stan ducha u siebie. Jako osoba ambitna i robiąca w życiu dużo, zdarzyło mi się przesadzić z zadaniami, terminami, zleceniami i projektami. Zapomniałam o odpoczynku, przyjemnościach, czasie wolnym i oddechu. Dziś piszę to świadomie, nadrabiając te przesadzone chwile przebodźcowania, podczas wakacyjnych przygód z nauką odpuszczania, cieszenia się spokojem, ciszą, śmiechem z przyjaciółkami, pysznymi smakami lokalnych wafli w Amsterdamie. I po prostu chcę uważać na siebie bardziej. Mimo, że fizycznie nie czułam zmęczenia w danych momentach, to jego przeterminowanie uderzyło we mnie po czasie ze wzmocnioną siłą. Nie polecam! Moim planem jest nauczyć się regularnie planować odpoczynek tak, by stał się nawykiem i pozwalał zachować harmonię życia.


Harlem, Holandia


30.07.2025
Z jak zagadanka 

Zagadanka, zagadała do mnie ostatnio ciekawa Pani. Lokalizacja: kebabownia w Hadze. Piękne miasto! Siedzę i w żółwim tempie jem tortillę w jednej z tureckich knajp na uroczej uliczce Hagi. Przysiada się do mnie przepiękna starsza Pani o czekoladowej skórze oprószonej śniegiem srebrnych włosów spiętych w kok na czubku głowy. Rozmawiamy o podróżach, życiu. Nagle opowiada mi o swojej historii, o tym, że była 7. z rodzeństwa, trafiła do domu dziecka, uciekła z niego, rodzina chciała sprzedać ją do wioski szamańskiej, a później jako dorosła- żona i matka musiała uciekać od przemocowego męża z Surinamu i tak znalazła się w Hadze. Takie historie dzieją się, a tak bardzo nie mam o tym świadomości żyjąc w europejskiej bańce bezpieczeństwa, komfortu, spokoju i dostatku. Doceniam swoje życie jeszcze mocniej, po takim spotkaniu. 


Haga


29.07.2025
Z jak zaciesz

Zaciesz to słowo, które lubię. Jest proste a syntetyzuje ogół pozytywiści, który czuję. Towarzyszył mi ostatnio wraz ze wzruszeniem. Mam coś takiego, że bardzo potrzebuję czuć celowość moich zajęć. To, że robiąc coś przyczyniam się do polepszania świata. Lubię czasem odpocząć, ale generalnie wybieram wyzwania, ratowanie świata, emocje i działanie względem spokojnego życia pełnego przyjemności. Wzruszyłam się. Szczerze poleciały mi ostatnio łzy z oczu, gdy odbywając praktyki szpitalne mogłam uczestniczyć w operacji, z przemiłym zespołem lekarzy, radosną atmosferą i po prostu czuciem, że to moje miejsce. Cudowna sprawa. Wiem, że to moja droga, że za tym chcę iść i stawiać kolejne kroki ku realizacji marzeń.


Amsterdam Central 


28.07.2025
Z jak zainteresowania 

Zauważam bardzo proste rzeczy. Dlatego, że generalnie świat i życie są łatwe, ale jako overanalityczka mam tendencje do tego, żeby to sobie utrudniać, włączać jakieś za duże wymagania, zapominać o zabawie i czasie na przyjemności. Cieszy mnie ta świadomość i chęć przyjrzenia się temu i zmian. Dlatego chcę zainwestować swoje myśli, plany, działania, czas, energię w lepsze zbilansowanie życia. W umiejętność zwolnienia, widzenia i doceniania danej chwili. Postawienia na to, co mnie cieszy, bez włączania trybu za dużo pracy i braku radości. Zapomniałam ostatnio o swoich zainteresowaniach, ale wracam! Wracam do roweru, jogi, gotowania, muzyki, filmów, książek, języków, może na wet udałoby się z bieganiem? Sierpniowo celuję w nurkowanie! Nie mogę się doczekać! 


Park w Amsterdamie 


27.07.2025
Z jak zwyczajność 
To ciekawe, że dla każdego zwyczajnym jest coś innego. Konteksty kulturowe, przyzwyczajenia, tradycje są dla nas przyzwyczajone i determinują zachowania, decyzje, opinie. Stanowią przyczyny konfliktów, nieporozumień. Weźmy języki- w niektórych nie istnieją definitywne przeczenia i zaprzeczenia. Nie ma jak powiedzieć tak i nie. Stąd charakterologicznie możemy być bardziej niezdecydowani, wymijający, owijać w bawełnę lub konkretni. To wszystko konteksty, tła, przyzwyczajenia. 


RODOS w Holandii 


26.07.2025
Z jak znaczenie przyjaźni

W życiu są te osoby- te nasze, te pełne miłości, które darzymy tym wszystkim, co najwspanialsze. Mamy między sobą ogrom wsparcia, zrozumienia, chęci spędzania razem czasu, bycia w swoich życiach i działania razem. 
I ach! Jak dobrze mieć przyjaciół, móc zadzwonić do siebie o każdej porze dnia i nocy, dzielić stos ciepłych kocy- gdy pidżama party i inne przyjacielskie aktywności, porozmawiać i po prostu wiedzieć, że jesteśmy dla siebie wsparciem i wszystkim tym, co ważne, czego w danej chwili potrzebujemy- piękne! Długo w życiu mówiłam, że to, czego najbardziej się boję- to samotność. Teraz zapytana odpowiadam, że raczej niczego, bo nie lubię żyć w perspektywie lęku i strachu, ale nadal uważam tę sytuację za naprawdę smutną i nikomu nigdy nie życzę bycia samotnym. Co ciekawe samotność ma niewiele wspólnego z byciem samemu- najbardziej samotni czujemy się będąc wśród ludzi, ale w sytuacjach niezrozumienia/uczucia wyobcowania/odrzucenia i tak dalej. A sami- będąc w swoim tylko towarzystwie- jeśli nie za długo, to możemy czuć się bardzo dobrze. 
Jestem właśnie po wieczorku rozmów z przyjaciółką i na maska wdzięczność za to!


Mówimy o przyjaźni, więc wrzucam zdjęcie nieprzyjaznego, ale tylko z wyglądu buldoga!


25.07.2025
Z jak zakopanie mailowe

Dziś syntetycznie, króciutko o zakopaniu. 
Pierwszy raz nie zauważyłam ważnego maila tylko dlatego, że zatonął w głębinach innych maili na mojej skrzynce. Dziwne uczucie, bo regularnie wynoszę zbędne śmieci, a tu taka historia. Najwyraźniej tak miało być. Wierzę, że wszystkie sprawy są do uratowania, więc nic nie przepada. A Ci, którzy mają zrozumieć, zrozumieją. Swoją drogą- Zakopane- piękne miejsce! Z nim historia spełnionego marzenia o wypadzie z przyjaciółką na skoki narciarskie. Czy jestem fanką? Nie. Po prostu lubię nowe, lubię doświadczać! 


Lizbona!


24.07.2025
Z jak zamarzyłam sobie

Z marzeniami mam tak, że mam ich ogrom! Naprawdę wiele i co chwilę to nowe. 

Ostatnio przypomniałam sobie o tym, że marzy mi się wziąć udział w indyjskim weselu i na maksa w to wierzę! Poczyniłam ku temu już pewne kroki. Jestem osobą odpowiedzialną za wsparcie studentów zagranicznych w zadomowieniu się w realiach polskiej uczelni, dlatego kontaktuję się z nimi, organizuję zajęcia, wyjścia i wiele więcej. Pewnego pięknego wieczoru, gdy odpoczywałam na plaży dostałam wiadomość od jednego ze studentów. Chwila pisania, pomogłam i sprawa załatwiona. Chłopak jest z Indii i w tamtej chwili i z moich ztyłogłowowym 'działaj, mów, dawaj szanse, rób szalone rzeczy' dopisałam do wiadomości też informację o tym, że marzy mi się być na indyjskim weselu! W odpowiedzi przeczytałam, że to świetnie się składa, bo zapowiada się wesele. Myślałam, że nie wierzę w to co widzę i byłam przeszczęśliwa, że moje marzenie może się realnie spełnić. Dopytałam o datę i uwaga! Okazuje się, że jeszcze nie wiadomo, bo ceremonia się odbędzie, ale najpierw trzeba znaleźć męża dla siostry. I w tym momencie maksymalnie doceniłam wolność, niezależność i indywidualizm, który mam. Wow jaki świat jest piękny!

A na wesele cały czas czekam, mam dostać informację, jak tylko nadjedzie rycerz na białym koniu.


Bałtyk!


23.07.2025
Z jak zredukowanie

Zredukowałam w swoim życiu wiele. Nie słucham prawie w ogóle mediów. mam mało własnych rzeczy, limit kolorów, które noszę to w zasadzie 3- z małymi wyjątkami, ostatnio mniej słucham nawet muzyki, nie oglądam telewizji. Myślę, że to mogłoby być fajne dla wielu - próba wyciszania zmysłów, ograniczania bodźców wokół, czas i przestrzeń na prawdziwość interakcji, relacji, doświadczeń i czucia. Zredukowanie też telefonu, zminimalizowanie powiadomień, głośności, dotarcie do ciszy, która pozwala myślom i prawdziwemu ja wybrzmieć. Lubię to.


Tłumy pod poznańskimi koziołkami 


22.07.2025
Z jak zaczytanie

Zaczytałam się podczas jednego z wyjazdów. Właściwie to przypomniałam sobie wtedy o tym, jak lubię czytać, ale treści szkolne zasłoniły mój mózgowy regał pasji. Odsłoniłam go dzięki polecajce od znajomej- 'Teoria „Pozwól im”. Odmieniające życie narzędzie, o którym mówią miliony ludzi' - Mel Robbins. 
I mam trochę takie mieszane uczucia do książek psychologicznych. Z jednej strony czuję, jakby dotyczyły bardzo zwyczajnych i nieodkrywczych spraw a z drugiej mam wrażenie, że o tych właśnie się często zapomina i dobrze coś przeczytać, żeby na nowo ułożyć to w głowie w odpowiedni sposób i przypomnieć sobie o ich ważności. Tak było i z tą lekturą. Nie będę streszczać, ale polecam! Pozwala pozwalać innym na wiele, jednocześnie uwalniając od wielu niepotrzebnych rozczarowań, negatywów, nerwów i wiele więcej. 


Jezioro gwiazd


21.07.2025
Z jak zmiany

Zachodzą stale i bardzo je lubię. Uwielbiam to, jak wszystko fluktuuje, jak każda chwila może być zupełnie inna. Prawie wszystkiego mogę się spodziewać. Piękne! Lubię też to, jak z każdą rozmową, doświadczeniem, widokiem i przemyśleniem staję się co chwilę to zaktualizowaną, nową wersją siebie. Zmiana na dziś? Chcę zakochać się ponownie w bieganiu i zmienić moją wgraną formułkę 'kiedyś lubiłam biegać, ale ostatnio nie mam do tego głowy' na nową- 'uwielbiam bieganie!' Czas do dzieła!


Boski zachód


20.07.2025
Z jak zgubienie zamieszkania

Wyprowadzka.
Jako osoba rodzinnie małomiasteczkowa, aplikując na studia czekała mnie wyprowadzka do większego miasta. Wspaniała sprawa rozpoczęcia nowego etapu, poznania kolejnych środowisk, charakterów innych regionów, ludzi, natury i przede wszystkim odnalezienia siebie w tym wszystkim. 

Tak było kilka lat temu, gdy wyjeżdżałam z domu. Dziś czuję, że nie mam już domu. Mieszkanie samodzielnie sprawiło, że czuję, że dom jest tam, gdzie jestem ja. Że jestem ślimakiem, który nosi swój dom ze sobą, niezależnie od tego, gdzie się znajduje. Może nawet bardziej jako ślimak bez skorupy? Tak mi się wydaje, jestem minimalistką, nie lubię zbędnych rzeczy, nie rajcuje mnie kupowanie, wolę rozdawać i przekazywać rzeczy dalej. Mam wielką przyjemność z dzielenia się i tak zwanego odgruzowywania przestrzeni. Gdy mogę dokonać selekcji rzeczy, popakować je i podać dalej? Ogromna satysfakcja! Miejsce rodziców- tutaj zaglądam co jakiś czas- między podróżami, jako do stacji przechowującej moje ubrania i rzeczy, ale czy to dom? Z tym słowem łączę coś więcej, środowisko, w którym czuję się najlepiej na świecie, prawdziwie sobą. Również identyfikuję to pojęcie bardziej z osobami, które kocham- przy nich mam dom. 


Prowansalskie kolory


19.07.2025
Z jak zwyczajność

Zastanawia mnie czy to ze mną jest coś nie tak. Wesele.
Z przyjaciółką złożyłyśmy kiedyś sobie obietnicę, że będziemy robić więcej mniej zwyczajnych rzeczy. Mówiąc prościej - będziemy robić szalone sprawy. Dla każdego poprzeczka jest na innym poziomie oczywiście. U nas w piękny czerwcowy weekend padło na pójście na wesele z nieznajomymi, ale znanymi przez nasze koleżanki partnerami. Chłopaki z sąsiedniej uczelni, zaproszeni na wesele przyjaciela poszukiwali osób towarzyszących. Idealna opcja dla nas, lubimy tańczyć, jesteśmy super a dodatkowo poznamy innych, wschodnie tradycje około ceremonialne. Nadszedł ten dzień, było interesująco. Jako analityczna głowa widziałam to wszystko, obserwowałam i dochodziłam do wniosku, że chyba jestem z kosmosu. Słuchając scenariuszy kilku różnych par doszłam do wniosku, że wszystkie pisane były przez tego samego reżysera - poznali się w wieku 20 lat, rok później zaręczyny, po kolejnym ślub, teraz budują dom 100 metrów od rodziców i oczekują narodzin dziecka. To wszystko było dla mnie bardzo ciekawe, ale też uświadomiło mi, jak bardzo inaczej myślę, jak inne są moje marzenia i że takich jak ja spotykam, gdy podróżuję, a w polskich realiach stosunkowo rzadko. 


Pamiątka z Prowansji


18.07.2025
Z jak zauważenie skali

Zauważyłam skalę ostatnio słuchając swojej babci opowiadającej mi o wyprawie do Sopotu, którą odbyła wraz z córkami. To było naprawdę wzruszające widzieć jej zapał w oczach, podczas gdy opowiadała o tym, co dokładnie robiła podczas tego pobytu, co widziała, że z Sopotu ścieżką przeszła do Gdańska, że są tam ścieżki rowerowe, dużo ludzi, dzieci, piesków, czyste plaże, widoki i tak dalej. Ciekawe jest to, że babcia widzi świat zupełnie inaczej niż ja. Ponadto jej skala porównania i doświadczenia pięknych miejsc pozwala na zachwyt dosłownie wszystkim. U mnie jest trochę trudniej. Mam to szczęście sporo podróżować i stosunkowo często widzieć zachwycające tematy, dlatego nie mam aż takiego zapału jak babcia. To taka różnica, ale też lekcja tego, by widzieć i doceniać lepiej- cofnąć się do czasu sprzed znajomości miejsc i oglądania ich widoków po raz pierwszy. Uwielbiam momenty patrzenia z boku na ludzi w zachwycie- gdy widzą coś co skrada ich serca, podziwiają i oczy się świecą. U mnie? To głównie natura i jej piękno stanowią źródła zachwytu.


Indie i święte krowy? Nie, Norwegia i owieczki


17.07.2025
Z jak złożenie układanki

Kontekst: wizyta u babci. To dosyć ciekawe, że ja - osoba o wrażliwości poziom max, często zbyt dużej, mam wśród przodków babcię, która pochodzi z niesamowicie zimnego chowu. Ubieram to w takie słowa, bo słyszałam historie o tym, jak jej mama samodzielnie uciekała przed wojną z siódemką małych dzieci, zwierzętami z gospodarstwa i dobytkiem. Takie realia wychowania bardzo dużo tłumaczą mi pod kątem niewrażliwości innych. W tej relacji opieram się na bardzo powierzchownych rozmowach, nie wchodzę w głębokie dyskusje ani nie spełniam się dzieląc wiele o sobie. Pomimo tego jest we mnie nadal potrzeba odwiedzenia tej babci jeśli jestem w rodzinnych stronach - widząc za każdym razem działający na babcię upływ czasu- staram się zajrzeć wiedząc, jak dużą radość jej to sprawi.

Ostatnia wizyta - babcia nawiązuje w rozmowie do układania sobie życia. Kurcze i chyba pierwszy raz tak naprawdę myślę o tym sformułowaniu. Zaczęłam je lekko kwestionować- czy naprawdę życie każdego z nas ma być ułożone- czy znajdywanie męża i posiadanie dzieci, kupowanie działki i budowa domu- poważne tematy- czy naprawdę tak trzeba? Czy bycie 'nieułożonym'- nierealizowanie schematu tradycyjnego to coś złego? Dla mnie- zdecydowanie nie. Marzy mi się wiele niestandardowych tematów, dużo akcji, które będą szalone, zupełnie inne niż te, które są powszechnie stosowane. Ułożyć sobie życie? Chcę- ale po swojemu!


 Norweskie domki zzieleniałe


16.07.2025
Z jak zawirowania 

Zawirowania ze sobą, ze swoim światem i wewnętrznym i tym, co dodatkowo dzieje się wokół. Wydaje mi się, że wczesne lata dwudzieste trochę takie są i trochę takie mają właśnie być. Pełne poszukiwania siebie, próbowania!! Testowania siebie w różnych środowiskach, sytuacjach, kręgach, dziedzinach i tak bez końca. To trochę jak stanie w rozkroku- jedna noga jest jeszcze na znanym lądzie- obok rodziny, przyjaciół i miejsc, do których ma się sentyment, które stanowią strefę komfortu, a druga dotyka już nowej przestrzeni, bada grunt i jest gotowa na dalszą wędrówkę w nieznane. To od nas zależy, która z nich będzie tą dominującą w naszym życiu i do której bliżej naszemu sercu. Zawsze niesamowicie intryguje mnie to, jak kontrastowy to czas- jedni zakładają rodziny i spodziewają się dzieci a inni mieszkają z rodzicami i żyją jeszcze w trybie dziecko. Wow! Jednocześnie niesamowicie ciekawi mnie przyszłość i to, jak potoczą się moje losy.


Piękna Warta o różowej godzinie


15.07.2025
Z jak ze znajomymi

Z nimi- oczywiście, że fajniej, milej, cieplej, zabawniej. Nie ulega to żadnej wątpliwości. Dziś przyjrzyjmy się bliżej temu, gdy znajomi są zbyt ważni, a zdarza się to- miałam okazję poznać przykład. Podczas ostatniej wymiany z Erazmusa+ zakolegowałam się z- zmieniając imię dla prywatności- Jana. Bardzo sympatyczny, miły człowiek, zawsze miał wiele do powiedzenia, chciał się integrować, zagadywać do innych i poznawać nowe dla siebie światy. Uważam, że to świetne. i tak warto żyć. Z każdym dniem znaliśmy się już trochę bardziej, a ostatniego rozmawialiśmy właśnie o tym- o tych znajomych. Wtedy Jan powiedział mi coś szokującego- w mojej perspektywie osoby mocno indywidualistycznej i niezależnej. Stwierdził, że marzy mu się przeprowadzka i życie w Norwegii, ale z uwagi na znajomych w Polsce nie wyobraża sobie tego zrobić. I szczerze mówiąc lekko zaniemówiłam w tamtej chwili. Oczywiście cenię sobie w życiu znajomych, uważam, że są ważni, ale co cenię sobie jeszcze bardziej, to moje marzenia i cele. Myślę też, że najistotniejsi są prawdziwi przyjaciele, z którymi chcąc i dbając o to, kontakt pozostanie, a znajomych można poznawać zawsze i wszędzie. Nadal lekki szok, co myślą i robią w tych sytuacjach inni? Daj znać!


Znak symbolizujący to, że warto liczyć na siebie i nauczyć się cieszyć z czasu ze sobą samym :)


14.07.2025
Z jak zmiksowanie

Zmiksowanie kulturowe. Im więcej podróżuję, tym więcej podobieństw wśród ludzi obserwuję, niezależnie od kultury. Oczywiście, różnimy się tradycjami, historiami, wyglądem i poglądami, ale w środku postępujemy podobnie, wszyscy chcemy być szczęśliwi, kochani, kochać, po prostu dobrze żyć. Język? Tak, jest ich wiele do poznania, dzięki temu łatwiej zrozumieć aspekty tradycji, ale też uważam, że najważniejsza jest chęć porozumienia niż użyte do tego środki. 


Bogata z muszelki plaża w Rumunii


Przepiękny szczeniaczek!



13.07.2025
Z jak zdeinfluenserowanie

Nowy trend, na Instagramie widać posty na temat deinfluensowywania. O co chodzi? Temat kręci się wokół pozbywania się nierealistycznych wyobrażeń, schematów i form, które kształtowały nasze życie poprzez media społecznościowe. Szybka piłka! A podróżniczo? Pozdrawiam z Rumunii, kraju gdzie lokalsi się przemili, życie wolniej się toczy i prawdziwie odpoczywam!


Port


Sport


12.07.2025
Z jak zdualizowanie życia 

Złapałam się na tym, że moje życie jest mocno dualistyczne. Uniwersytecko, zwyczajnie, zachowuję duży dystans od przejmowania się ocenami i zajęciami. Robię swoje, trenuję i poświęcam sporo czasu na moje zainteresowania. Wpadam w rutynę. Życiowo-pracowo mam za to masę ekscytacji. Pilotując wycieczki, poznając wielu przeciekawych ludzi, miejsca, kultury, czuję ogrom spełnienia. Często po bardzo angażujących wyprawach z trudem wchodzę w spokojnej życie i brakuje mi emocji adrenaliny i zadań. Wtedy przychodzi czasem poczucie braku sensu tej zwykłej wersji życia. I celem! Moim na poprawę tego stanu jest umiejętność większego cieszenia się z tego, co jest właśnie zwyczajne, żeby nie omijać żadnej sekundy, z każdej się cieszyć i być w niej całościowo. Nie dzielić wersji życia na fajną i niefajną. Mieć jedno i jedno najlepsze!


Sztuka drzwi!


Sztuka drzwi!

11.07.2025
Z jak zapisywanie i odplątywanie się 

Odplątywanie zaplątanych linek, rozwiązywanie zagadek, odgadywanie haseł. To tego rodzaju zadania, które dają mi ogrom satysfakcji. Dziś piszę o tym w kontekście odplątywania myśli, które często są niczym kłębek. Przeróżne nitki, ich długości, kolory, faktury, formy. Wszystko razem w jednym, pomieszane. Stop! Moim stop jest pisanie i mocne treningi pływackie i rowerowe. Każdemu życzę swojego dobrego stopu. Formy, która pomoże na pozbycie się kołtunów życiowych zawirowań. 


Madera i jej piękno szczególne!


Madera i jej piękno szczególne!

10.07.2025
Z jak zasługiwanie

Z pamięci sprzed 2 lat!
Dziś temat ludzki. Myślę o tym, że każdy zasługuje na swoją Wanesę. Może to w moim przypadku uosobienie anioła stróża w postaci kumpeli? Kto to wie...
Historia sięga momentów podczas wakacji 2022. Jako podekscytowana pójściem na studia młoda osoba, wybrałam się na wyjazd nad polskie morze. Taki obóz zerowy dla studentów medycyny. Było cudnie! Zainspirowana organizacją wymiana i praktyk zagranicznych podeszłam do studenta, który opowiadał o swojej przygodzie w Nepalu. Wiedziałam, że zajmuje się też opieką nad studentami przyjeżdżającymi na swoje wymiany do Polski. Powiedziałam, że chciałabym właśnie coś takiego robić, w oddziale mojej uczelni. Szybko dał mi kontakt właśnie do Wanesy. 

To ona była odpowiedzialna za to na naszej uczelni. 2 lata wyżej ode mnie, więc stanowiła i stanowi ogrom wiedzy - oczywiście tej szkolnej, ale dla mnie najważniejsze - szczególnie na początku żakowej drogi - informacji o tym, jak żyć, jak poradzić sobie z tymi kwestiami studiowania trochę lepiej, w co się zaangażować i w jakie działki uderzać, jak to nowe życie będzie wyglądało. I jestem niesamowicie wdzięczna za moją Wanesę! Życzę każdemu takiej i nie mogę się już doczekać aż się spotkamy. Ja, choć nie mam tak na imię, to spełniam się też jako właśnie ten archetyp. Mam kilka znajomych, na młodszych latach na uczelni i z wielką radością wspieram i pomagam im w przechodzeniu tego, co już za mną. Piękna sprawa!



Sztokholmskie piękno. Skrzynki z licznikiem prądu! Wow:)


09.07.2025
Z jak zainteresowana zatoka

Trochę każdy z nas nią jest. Jesteśmy portem, który ze wszystkich stron może być oblegany przez napływające jednostki. Zdecydowana zatoka wie, kogo chce do siebie wpuścić, dla kogo chce przygotować miejsce w porcie, a kogo wygonić sztormem. I tak myślę o sobie, w dobie zalewania się bodźcami, treściami kipiącymi z reklam, nawet krótkimi hasłami, obrazami, które nieświadomie do nas trafiają - dobrze jest zachować wolność, uwagę i świadomość tego, że to wszystko na nas oddziałuje. Warto być zatoką - otwartą na możliwości i chętną do zaproszenia w swoje brzegi tych, których cenimy. Nie być zbyt przyjacielską - dla piratów i negatywnych treści z nimi przypływających. Zatoka jest zainteresowana innymi, uważnie selekcjonuje i zaprasza. Jest też interesującą, to właśnie ją wybierają zbliżające się okręty. Jest dla nich czymś, do czego dążą, co jest dla nich ciekawe, bardzo chcą to uchwyci




Polecamy


  Dodaj komentarz